You are currently viewing Obronny Lwów – Dywiza miasta brzmi: Semper fidelis | Blog Historyczny | Blog Patriotyczny

Obronny Lwów – Dywiza miasta brzmi: Semper fidelis | Blog Historyczny | Blog Patriotyczny

Koniecznie trzeba zobaczyć to miasto wzgórz i dolin, licznych świątyń różnych wyznań, pięknych pałaców, kamienic i willi. Przejść Wałami Hetmańskimi od opery do pomnika Mickiewicza i hotelu George i, zaraz potem, wejść między secesyjne kamienice ulicy Akademickiej. Trzeba ujrzeć na własne oczy Lwów. Wiele w tym mieście można obejrzeć pamiątek. Na przykład wzgórze zamkowe, katedrę czy dzielnicę ormiańską. Trzeba jednak, aby każdy Polak, który tam się wybierze, zobaczy! nekropolę na Łyczakowie. Na rozległym cmentarzu położonym na wyniosłym wzgórzu, pełnym wspaniałych pomników, rzeźb i inskrypcji, leżą polscy artyści, pisarze, poeci, uczeni, arystokraci, obywatele ziemscy i grodzcy. Tu spoczywa Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Artur Grottger…

A kiedy osiągniemy już szczyt wzgórza i zaczniemy schodzić tarasami w stronę Pohulanki, trafimy na biały amfiteatr Cmentarza Obrońców Lwowa. Trzeba tu zatrzymać się na dłuższy Czas, przejść między rzędami ustawionych w porządnym szyku grobów, czytać, kto tu leży, kim był, i w jakim wieku zginął. W walkach o Cmentarz Łyczakowski poległ 21 listopada 1918 roku 14-letni gimnazjalista Jurek Bitschan, o którym ułożono znaną przed wojną piosenkę: „Bije się Jurek w szeregu / Cmentarnych broni wzgórz / Krew się czerwieni na śniegu / Lecz cóż tam krew, ach cóż / Rwie się, lecz pada od nowa / O mamo, nie płacz, nie! / Niebios przeczysta Królowo / Ty dalej prowadź mnie / Żywi się bili do rana / Do złotych słońca zórz / Ale bez Jurka Bitschana / Bo Jurek spoczął już”.

Sprawdź odzież patriotyczną w sklepie internetowym kliknij tutaj.

Kto to dziś pamięta? Czy uczy się o tym w szkołach niepodległej od kilkunastu lat Polski? Jeśli nawet słowa tamtej piosenki brzmią dziś nazbyt sentymentalnie, może warto znać list, jaki chłopiec zostawił ojcu: „Kochany Tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdyż mam dość sił, bo brakuje ciągle ludzi do wyzwolenia Lwowa. Jerzy”. A kto dziś pamięta o ulubieńcu komendanta Józefa Piłsudskiego, pułkowniku Leopoldzie lisie-Kuli, najdzielniejszym z dzielnych, który zginął 7 marca 1919 roku w walkach z Ukraińcami pod Torczynem? Otóż przynajmniej licealiści z jego rodzinnego Rzeszowa wiedzą kim był, bo został patronem ich szkoły. Coś jednak się zmienia, rekonstruuje. Cmentarz Orląt zniszczyli sowieci za Breżniewa, a odbudowali Polacy, kiedy ZSRR chylił się ku upadkowi i za wolnej Ukrainy. To daje do myślenia i z nadzieją pozwala patrzeć w przyszłość. Może wrócą tu dwa lwy, z których jeden trzymał tarczę herbową Lwowa, udekorowaną Krzyżem Virtuti Militari, i z napisem „Zawsze wierny”. To dewiza miasta, która po łacinie brzmi: Semper fidelis. Przez wieki szczycił się nią gród, który z powodzeniem odpierał najazdy TatarówKozaków, zaś niespełna sto lat temu – strzelców siczowych, a potem bolszewików. Trzeba zobaczyć na własne oczy Lwów, z jego niepowtarzalnym pięknem, przedziwną atmosferą i heroiczną historią, aby zrozumieć lwowiaków, którzy przez tyle lat tęsknoty, goryczy i poniżenia pozostali semper fidelis. Trzeba ujrzeć Lwów, by w pełni zrozumieć, że dzieje ojczyzny nie są kartkami z kalendarza, które można zerwać i wrzucić do kosza, jak to usiłowano uczynić w ciągu dziesięcioleci podłego zakłamania i zamazywania narodowej pamięci. Niemal się udało.