Jedna z największych postaci polskiej partyzantki. Człowiek, który dla ojczyzny poświęcił życie. Walczył i zginął na polu walki. Jego zasługi są na tyle duże, że przez kolejne lata jego współbracia nie mieli prawa o nim mówić. A jednak legenda przetrwała, a prochy Jana Piwnika wróciły do ojczyzny.
Od zawsze wiedział, że chce służyć ojczyźnie
Ponury, legenda polskiej partyzantki, przyszedł na świat 31 sierpnia 1912 roku, w Janowicach (nieopodal Opatowa) w chłopskiej rodzinie. We Włodzimierzu Wołyńskim uczęszczał do Szkoły Podchorążych Artylerii. Od 1935 do 1939 roku pracował jako funkcjonariusz policji. Ponury zasłynął z odwagi, niezłomnej walki, skuteczności działania. Jedną z jego brawurowych akcji, było rozbicie więzienia w Pińsku w styczniu 1943 roku i przywrócenie wolności między innymi „Wani” (Alfredowi Paczkowskiemu). Rok później, w maju, Ponury został dowódcą VII batalionu 77 pułku piechoty AK. Zginął miesiąc później na polu bitwy, 16 czerwca, podczas walki z Niemcami. Pochowano go w małej wsi Wawiórka.
Zakaz mówienia o „Ponurym”
Przez długie lata zamykano usta tym, którzy mówili bądź pisali o Ponurym. Również próby przetransportowania prochów do ojczyzny kończyły się fiaskiem! Rok 1987 przyniósł dobre wieści, Jak Piwak miał wrócić w rodzinne strony. Uroczystości pogrzebowe trwały od 10 do 12 czerwca 1988 roku, a legendę polskiej partyzantki żegnali najbliżsi i koledzy, którzy walczyli o jego powrót na ojczystą ziemię.
W setną rocznicę urodzin Ponurego Tomasz Siemoniak nadał mu tytuł pułkownika, a prezydent odznaczył Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

