You are currently viewing LWÓW REDUTY -Wejście do Reduty Piłsudskiego | Blog Historyczny

LWÓW REDUTY -Wejście do Reduty Piłsudskiego | Blog Historyczny

LWÓW REDUTY

W następnych dniach polski opór tężał. Na ulicach patrole i zorganizowane naprędce grupy ochotników rozbrajały żołnierzy i milicjantów ukraińskich oraz maruderów armii austro-węgierskiej. Tłumy waliły do punktów werbunkowych, choć dla wielu brakowałojeszcze broni. Znakomicie radził sobie nowy komendant Szkoły Sienkiewicza kpt. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, były legionista, któy wyrósł na przywódcę polskiego oporu w zachodniej części Lwowa.
Na jego rozkaz oddział por. Jana Schramma 2 listopada zdobył dworce kolejowe Główny i Czernio-wiecki, gdzie znajdowały się duże zapasy żywności, broni, amunicji i sprzętu wojskowego. Por. Roman Abraham rozproszył grupki Ukraińców na Bogdanówce i przejął z rąk Węgrów Szkolę Kadecką. Por. Wasi-lewski z kolei opanował politechnikę, koszary na Wulce i remizę tramwajową. W nasze ręce wpadło również lotnisko na Lewandówce, Szkoła św. Marii Magdaleny, pl. Bema, Góra Stracenia. Zrezygnowano natomiast ze szturmu na cytadelę, co okazało się dużym błędem.
Najtrudniejsza sytuacja panowała na Dworcu Głównym, ale nie za sprawą Ukraińców. Koczowały tam tysiące powracających z frontu żołnierzy. Ta wynędzniała i zanarchi-zowana masa chciała jak najszybciej opuścić Lwów. Skromna, licząca 80 – 100 osób, załoga polska miała też pilnować wypełnionych wszelakim dobrem pociągów i magazynów.
Tymczasem władze ukraińskie, widząc, że Lwów wymyka im się z rąk, zaostrzyły łagodny początkowo kurs wobec Polaków. SotnikWitowś-kyj, mianowany dowódcą Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, wprowadził stan oblężenia i godzinę policyjną. Zagroził też rozstrzelaniem co dziesiątego mieszkańca domu, z którego zaatakowano by żołnierzy ukraińskich. Na razie nie próbował tłumić polskiego oporu. Czekał na przybycie z Czerniowiec zaprawionego w bojach Legionu USS.
Strzelcy siczowi (w sile ok. 800 ludzi wspartych karabinami maszynowymi i moździerzami) dotarli pod Lwów koleją 3 listopada. Wyładowali się z wagonów w Sichowie i wieczorem dwiema kompaniami ruszyli do szturmu na dworce Główny i Czerniowiecki. Tak opisywał te chwile por. de Laveaux: „Nieprzyjaciel szybko opanował plac przed dworcem (…) Ukraińcy rzucili do okna poczekalni III klasy kilka granatów ręcznych, które eksplodowały wśród natłoczonych tam maruderów. (…) Tłumy oszalałego ze strachu żołnierstwa austriackiego rzuciły się z wyciem do okien i drzwi, powstał niemożliwy do opisania wrzask, wytworzyła się strzelanina, słowem, zapanowało istne piekło”.
Polski dowódca wkrótce dostał się do niewoli. Podobny los spotkał por. Nitmanna, ale ten zachował zimną krew i przedstawił się jako parła -mentariusz. „Doprowadzono mnie do jakiegoś oficera. Przyjął mnie gościnnie wódką i kiełbasą (…) Po dłuższej deliberacji ustaliliśmy (…) tymczasowe warunki układu co do Dworca Głównego. (…) miał być obsadzony wspólnie przez Ukraińców i Polaków wartą po 10 ludzi”. Por. Nittman zorganizował wartę, nawiązał kontakt z naczelnym dowództwem polskim, a następnie rozbroił wartowników ukraińskich. Gdy z odsieczą przyszły rnu inne polskie oddziały, Ukraińcy wycofali się. Dworzec pozostał w polskich rękach.
4 listopada Polacy zdobyli cerkiew archidiecezjalną na Górze św. Jura (gdzie załopotala biało-czerwo-na chorągiew) oraz seminarium greckokatolickie przy ul. Kopernika, które otrzymało dumne miano Reduty Piłsudskiego. Reduta była stale ostrzeliwana z cytadeli i gmachu Ossolineum. 5 listopada wróg zaatakował Dom Techników.”Wszystkie okna zawalone workami z piaskiem (…) A wewnątrz domu wrzało życie. (…) Ruch w zbrojowni gorączkowy. Ustawicznie wydawano broń i amunicję” – wspominał Jan Rogowski. „Wczesnym rankiem alarm. (…) Dopadliśmy do zakrętu drogi prowadzącej do koszar wuleckich. Ukraińcy przed nami dwieście kroków. Ustawiliśmy karabin maszynowy pod jakąś lipą i gdy zaszczekał, Ukraińcy znikli”.

Okolicznościowe narodowe patriotyczne koszulki sprawdź tutaj.

Ofensywa ukraińska załamała się i front we Lwowie ustabilizował się. Obszar kontrolowany przez Polaków wyznaczała linia: Kulparków – Szkoła Kadetów – cmentarz Stryjski – Reduta Piłsudskiego – park Kościuszki – Góra św. Jura – uL Bema – stacja na Kleparowie – lotnisko na Lewandówce. Kpt Mączyński zreorganizował polskie siły, dzieląc je na pięć odcinków. Odcinki I (Dom Techników) i n (Szkoła św. Marii Magdaleny) tworzyły grupę, którą dowodził kpt. Tatar-TiześniowskL Odcinkami IV (Dworzec Główny) i V (Szkoła Sienkiewicza) komenderował kpt Boruta-Spiechowicz. Odcinek III (Szkoła Konarskiego) nadzorował osobiście kpt. Mączyński. W jego dyspozycji pozostawał ponadto oddział kawalerii „Wilki„, artyleria oraz skromne lotnictwo, składające się z trzech samolotów. W tym czasie sprawnie działały już służby tyłowe i sieć werbunkowa.
Reorganizację oddziałów przeprowadzili również Ukraińcy, którzy otrzymali posiłki z prowincji. Dowodzenie przejął sotnik Hnat Stefaniw.
Część polskich dowódców chciała wykorzystać chwilowe zamieszanie w szeregach ukraińskich i przejść do zdecydowanej ofensywy. Utwierdził ich w tym udany wypad kpt Bo-ruty-Spiechowicza na Skniłów. Kpt Mączyński uległ namowom i zarządził atak ul. Mickiewicza i Kopernika w kierunku centrum miasta. 9 listopada polskie natarcie, wspierane przez wykonany własnymi siłami samochód pancerny, szybko załamało się w ogniu ukraińskich karabinów maszynowych. Tylko oddział Adolfa Massara przedarł się do gmachu Poczty Głównej. Akcja ta zakończyła się zresztą skandalem, gdyż podkomendni Massara (w sporej części sławne lwowskie zabijaki z przedmieść – batiarzy) przywłaszczyli sobie znalezione w pocztowych sejfach pieniądze.
Potem inicjatywa przeszła w ręce Ukraińców. Sotnik Stefaniw zgromadził duże siły i 13 -15 listopada atakował polskie pozycje na Kulparkowie, Zamarstynowie oraz w pobliżu Szkoły Kadetów. Krwawe walki rozgorzały zwłaszcza na Zamarstynowie, gdzie nacierała przybyła z Ukrainy Naddnieprzańskiej sotnia atamana Dołuda. Wsławiła się ona mordami, gwałtami i rabunkami, jakich Lwów jeszcze w tej wojnie nie widział. Zacięcie broniła się załoga Szkoły Kadetów oraz skromna obsada parku i cmentarza Stryjskiego.
17 listopada Ukraińcy przypuścili gwałtowny szturm, który miał rozbić polskie ugrupowanie. Jednym z głównych celów znowu była Szkoła Kadetów. „Wczesnym rankiem mina runęła w środek budynków i zatrzęsła nimi do posad, po czym co kilka sekund padały pociski za pociskami. Ogień ten trwał około dwóch godzin, a potem z trzech stronrozległ sie terkot karabinów maszynowych. „Cofa się wiara. Już rogatka Stryjska opuszczona, już cmentarz pusty chwila, a wróg stanie pod murami szkoły.” gdy nadeszły posiłki, rozwinął się kontratak. Porucznik Bieńkowski uderzył od strony szkoły. Szybko odebrano własne okopy, cmentarz Stryjski, i bagnety polskie zabłysły na uL Stryjskiej, Poniatowskiego, Pułaskiego. Wróg pierzchł w popłochu, rzucał broń, amunicję poddawał się całymi gromadami” – relacjonował Jan Rogowski. Także na Zamarstynowie Polacy odparli Ukraińców, a potem z powodzeniem przeszli do kontrnatarcia. Był to kryyczny moment zmagań o Lwów.Obie strony były zmęczone i wykrwawione, dlatego zgodziły się na rozejm, który miał obowiązywać do godz. 6 rano 21 listopada.