1 Września 1939 r.
W dniu. 1 września 1939 roku o godz. 4.30 „Schle-swig-Holstein” był w gotowości bojowej. O 4.43 w dzienniku pokładowym pancernika odnotowano: „Okręt idzie do ataku na Westerplatte…”. O godzinie 4.48 rozpoczyna ostrzał Westerplatte. Pancernik zakrywają chmury dymu i gazów prochowych, a na terenie polskiej składnicy dochodzi do potężnych eksplozji- Pierwsze dwie salwy spadają w okolicy bramy kolejowej i muru. Brama zostaje zniszczona, amur w wielu miejscach poważnie uszkodzony. Odgłos wybuchów podrywa na nogi polską załogę, której część w nocy czuwała na placówkach. Kil¬ka minut po ogłoszeniu alarmu żołnierze zajmują wyznaczone stanowiska. Po kolejnej salwie z pancernika niemieccy żołnierze z oddziału SS „Heimwehr Danzig” ikompaniiszturmowej z „Schle-swiga-Holsteina” ruszają do pierwszego ataku. Załamuje się on w ogniu polskich karabinów maszynowych i moździerzy. Największe straty Niemcy ponoszą pod placówką Prom, gdzie sprawnie dowodzi por. Leon Pająk.
Wysiany na przedpole patrol likwiduje placówkę gdańskiej policji Schupo przy bramie nr 1.Obrońcy wytaczają na przygotowane stanowisko ogniowe swe jedyne działo kaL 75 mm i zaczynają ostrzeliwać stanowi¬ska niemieckiej broni maszyno-wej w spichlerzach po drugiej stronie kanału portowego. Niestety, wkrótce w pobliżu rozrywają się wielokalibrowe pociski z „Schleswiga-Holsteina”. Rozbite polska siedemdziesiątka piątka milknie.
W tym samym czasie Polacy udaremniają próbę wdarcia się na teren składnicy oddziału Schupo w rejonie wartowni nr 4. Niemieccy policjanci, za¬skoczeni silą polskiej obrony, idą w rozsypkę. Placówka Przystań prowadzi zaciętą wymianę ognia przez kanał portowy z ukrytymi w rejonie komory celnej Niemcami. W krytycznym momencie do walki włączają się polskie moździerze, obkładając celnym ogniem obszar koncentracji niemieckich jednostek. Przy odpieraniu niemieckiego ataku ginie czterech polskich żołnierzy.
Po pierwszych próbach zdobycia Westerplatte Niemcy wycofują się na pozycje wyjściowe. Z Nie oznacza to jednak wytchnienia dla obrońców, bo „Schleswig-Holstein” kieruje swe działa na placówkę Prom (odłamki ciężko ranią por. Pają-ka), by wkrótce przenieść ogień na koszary. Polacy odpowiadają strzałami z działka przeciwpancernego kał. 37 mm, ale nie może ono uczynić żadnej krzywdy potężnie opancerzonemu okrętowi. Mjr Sucharski wydaje rozkaz wycofania załogi placówki Prom. Jej żołnierze wzmacniają wartownię nr i.
0 godz. 9 Niemcy rozpoczynają drugie natarcie, które zostaje odparte przez wartownie nr i, 2,5 i placówkę Fort. Na placówce Przystań trwa wymiana ognia. Po południu i wieczorem, o godz. 19, Niemcy podejmują kolejne szturmy. Wszystkie zostają odparte. Noc upływa w miarę spokojnie.
2 września
Przed świtem na przedpole wyruszają niemieckie patrole, aby stwierdzić, czy Polacy nie przygotowali w nocy jakichś niespodzianek na ziemi niczyjej. Po ich powrocie rozpoczyna się przygotowanie artyleryjskie skierowane na wartownie nr 1 i 2 oraz koszary. Wkrótce po nim pewni swego Niemcy podrywają się do ataku, by po chwili zaleć w morderczym ogniu polskich karabinów maszynowych. Na niebie pojawiają się pierwsze niemieckie samoloty rozpoznawcze. 0 godz. 11 wychodzi kolejne niemieckie uderzenie, również nieudane.
0 godz. 17.40 rozpoczyna się najcięższa próba dla obrońców. 47 bombowców nurkujących Ju-87, zwanych stukasami, bombarduje Westerplatte. 256-kilogramowe bomby nisz¬czą wartownię nr 5—ginie prawie cała załoga. Bomby rozbija¬ją też stanowiska polskich moździerzy i przerywają linie telefoniczne łączące wysunięte placówki i wartownie z koszarami. Budynek koszarowy zostaje po¬ważnie uszkodzony.
Pod wieczór nad koszarami pojawia się biała flaga, co odnotowują niemieccy obserwatorzy, ale wkrótce zostaje zdjęta. To przejaw kryzysu w polskim dowództwie. Mjr Sucharski, po rażony niszczycielskimi skutkami nalotu i stratami, chce kapitulować, aby ocalić resztę załogi. Ustępuje wobec sprzeciwu pozostałych oficerów z kpt. Dąbrowskim na czele. W ostatnich latach coraz głośniej mówi się jednak, że dowódca składnicy po bombardowaniu załamał się psychicznie i został pozbawiony komendy, którą przejął energiczny kpt Dąbrowski.
Tak czy inaczej, Westerplatte broni się nadal. Około godz. 20 Polacy odpierają trzecie niemieckie natarcie tego dnia, a o godz. 23 nocny wypad na placówkę Fort oraz wartownie nr 1 i 2. Gdy walka ustaje, pod osłoną ciemności obrońcy naprawiają linie telefoniczne i odbudowują stanowiska polowe. Polskie straty 2 września wynoszą ośmiu poległych i kilkunastu rannych.
Sklep z odzieżą patriotyczną kliknij.
3 września
O świcie dochodzi do starć z niemieckimi patrolami na przedpolach głównej pozycji obrony. Przez trzy godziny Westerplatte ostrzeliwuje też „Schlezwig-Holstein”. O godz. 11 niemiecki ogień ustaje. Z oddali słychać dźwięk dzwonów kościelnych, głośną muzykę marszową, okrzyki. To niemiecka feta na cześć wkraczających do Gdańska regularnych oddziałów Wehrmachtu. O godz. 15 Niemcy kończą świętowanie i wznawiają ostrzał polskiej składnicy. 15 minut później pr2ez usiany lejami i potrzaskanymi drzewami lasek ruszają niemieckie grupy rozpoznawcze, ale Polacy są czujni i zmuszają wroga do odwrotu. Nocą Niemcy bez skutku próbują opanować polskie placówki przez zaskoczenie atakami grup szturmowych. Polska czujka przy wartowni nr 4 udaremnia też próbę desantu w basenie amunicyjny.
4 września
Natarcie poprzedza bardzo silny ogień artylerii polowej z okolic Wisłoujścia. Jednak piechota zalega w wyniku ostrzału… niemieckiej broni maszynowej — nie znając dokładnego położenia polskich stanowisk, siecze ona po wszystkim, co się rusza, nie oszczędzając własnych żołnierzy.
O godz. 14 znów ryczą działa „Schleswiga-Holsteina”. Nawałę z pancernika wspomagają inne okręty: torpedowiec „T-igS”
1 trałowiec „Von der Gróben”,
a także artyleria wojsk lądowych. Celem są wartownie nr 1 i 2 oraz koszary. „Jedynka” zostaje poważnie uszkodzona. O godzinie 17 do boju rusza ściągnięty z Królewca batalion saperów
wyposażony w miotacze ognia. Jednak obsługi polskich karabinów maszynowych są bezlitosne i saperzy muszą się wycofać. Zacięte walki toczą się w pobliżu wartowni nr 1,2 i 4 oraz placówek Fort i Tor kolejowy.
5 września
Od świtu do godz. 16 artyleria pokładowa niemieckich okrętów prowadzi metodyczny ostrzał polskich pozycji. Kwadrans po ustaniu nawały Niemcy podrywają do ataku piechotę. Najcięższą walkę tego dnia toczy placówka Fort, tracąc jednego zabitego i kilku rannych. Sytuacja obrońców staje się krytyczna, gdyż zaczyna brakować wody pitnej i lekarstw, a walczący piąty dzień żołnierze są skrajnie wyczerpani—zdarza się, że zasypiają na stanowiskach.
6 września
Niemcy, chcąc jak najszybciej zająć Westerplatte, które stało się symbolem polskiego oporu wobec hitlerowskiej agresji, uciekają się do podstępu. Postanawiają przepchnąć w stronę polskich pozycji cysternę wypełnioną ropą i wysadzić ją, licząc, że pożar suchego lasu złamie morale obrońców. Ale nie wiedzą, ze Polacy są przygotowani na taką ewentualność. Cysterna wykoleja się na rozkręconych zawczasu torach przed polskimi stanowiskami Ostrzelana z broni maszynowej i obrzucona granatami eksploduje, nie czyniąc żadnych szkód. Niedługo po tym placówka Przystań odpiera jeszcze jeden atak niemieckiej piechoty.
7 września
Rankiem Niemcy ponownie próbują podpalić za pomocą cysterny z ropą. Załoga placówki Tor Kolejowy i tym razem nie daje się zaskoczyć, likwidując za-grożenie. Na Westerplatte,jak co dzień, spadają pociski ze „Schleswiga-Holsteina”, a niemiecka piechota próbuje się wedrzeć w głąb półwyspu. Obrońcy odpierają ten atak. Mimo olbrzymiego zmęczenia, braku wody i żywności, a co gorsza gasnącej nadziei na odsiecz, większość z nich chce walczyć dalej.
Jednak o godz. 15 mjr Sucharski podejmuje decyzję o kapitulacji i nakazuje wywiesić na zrujnowanych koszarach białą flagę. Uważa, że dalsza walka jest bezcelowa i nie ma sensu narażać życia podwładnych, zwłaszcza ciężko rannych, którzy umrą bez fachowej pomocy. Na widok białej flagi na wartowniach i placówkach rozlegają się głosy niedowierzania i sprzeciwu. Dowódcy ślą gońców do koszar, aby potwierdzili rozkaz kapitulacji. Mjr Sucharski nakazuje zbiórkę załogi przy ruinach koszar. Żołnierze niszczą broń i zwartą grupą udają się w stronę pozycji niemieckich. Po chwili otaczają ich Niemcy.
Tak zakończyła się wspaniała epopeja obrońców Westerplatte, których bohaterstwo codziennie opiewało Polskie Radio. Hasło „Westerplatte broni się” było moralnym zobowiązaniem dla innych obrońców ojczyzny, aby zrobili wszystko dla zatrzymania wroga. Poświęcenie żołnierzy mjr. Sucharskiego stało się synonimem polskiej odwagi i męstwa w obliczu przytłaczającej przewagi wroga. Wytrwali siedem dni, choć mieli się bronić jedynie 24 godziny. Obrona Westerplatte kosztowała 5 poległych. Szesnastego, telegrafistę sierż. Kazimierza Rasińskiego Niemcy zamordowali w nocy z 7 na 8 września, gdyż odmówił ujawnienia szyfrów. Kilkudziesięciu obrońców odniosło rany. Załoga pokazała wysoki poziom wyszkolenia żołnierza polskiego we wrześniu 1939 roku, o ile tylko było mu dane mieć broń i choć przygotowane pozycje obronne. Nawet przeciwnik uznał bohaterstwo Polaków. „Biliście się dzielnie” — przyznał dowodzący niemieckimi oddziałami gen. Eberhardt i pozwolił mjr. Sucharskiemu pozostawić przy boku szablę. Straty niemieckie są trudne do ustalenia, ale szacuje się je na kilkuset żołnierzy.
Sklep patriotyczny sprawdź z dużym wyborem koszulek i bluz narodowych.
