WESTERPLATTE – LEGENDA MORZA
To bodaj najbardziej popularna legenda Września 1939 – obrona Westerplatte. Narodziła się już podczas trwania bojów, bo komunikaty radiowe .Westerplatte walczy” dodawały sił Polakom w całym kraju. Stu kilkudziesięciu żołnierzy w kilku umocnionych wartowniach i placówkach broniło od ranka 1 do popołudnia 7 września skrawka suwerennej Polski w rzekomo wolnym Gdańsku.
Polacy byli atakowani przez prawie trzy tysiące żołnierzy, dwa dywizjony lotnicze, pancernik „Schleswig-Holstein” z działami kalibru 280 mm oraz trzy okręty towarzyszące. Spadały na nich pociski z wody, ziemi i powietrza, odpierali — praktycznie bez artylerii — szturmy od nasady półwyspu i desanty na brzeg, borykali się z gruzami i pożarami. Fakt, że tylko 15 zginęło, nie świadczy o cudzie, ale o świetnym wyszkoleniu, harcie ducha, doskonałej organizacji i dowodzeniu. Oblicza się, że na jednego poległego żołnierza polskiego przypadło 30 zabitych Niemców.
Ów wynik był do tego stopnia zaskakujący, że Niemcy nie chcieli uwierzyć, że trzymała ich w szachu tak szczupła i słabo uzbrojona załoga, polski poeta zaś sądził, iż wszyscy obrońcy musieli zginąć. Konstanty Ildefons Gałczyński, odcięty w obozie jenieckim od wiadomości, pisał przecież:
Kiedy się wypełniły dni I przyszło zginąć łatem Prosto do nieba czwórkami
szli
Żołnierze z Westerplatte…
Nasi żołnierze wykazywali niebywałą waleczność na wszystkich frontach wrześniowej kampanii, ale podczas obrony Wybrzeża dali chyba najwięcej jej dowodów. Oto pracownicy Poczty Polskiej w Gdańsku bronili swojej placówki dwa razy dłużej, niż zakładał plan odsieczy. Nigdy ona nie nadeszła, a hitlerowcy rozstrzelali niemal całą załogę. Podczas nalotów na port gdyński marynarze dwóch niewielkich okręcików „Nurek” i „Mewa” (większe opuściły port)ostrzeliwali nurkujące stukasy do momentu, gdy bomby rozerwały ich jednostki. Gdynia, a następnie Kępa Oksywska broniły się do 19 września. Dowódca płk Stanisław Dąbek prowadzi! ogień z działka ppanc, aż został poraniony generał. Wtedy zastrzegł się, bo nie dopuszczał myśli o pełnym upadku polskiego portu. Przypomina się pułkowik Wołodyjowski… Hel trzyma! się do 2 października. Działa Baterii im. Heliodora Laskowskiego trzymały na stosowną odległość jednostki Kriegsmarine, a na lądzie rozerwano minami półwysep i zatrzymano piechotę niemiecką. Tak broniono polskiego okna na świat, Gdyni, będącej chlubą dwudziesta lat niepodległej Polski, najnowocześniejszego portu bałtyckiego, do którego zawijały nasze coraz liczniejsze statki handlowe i okręty wojenne.
Z dzieciństwa (po 1956 roku) pamiętam znakomite opowiadania Karola Borcharda z cyklu „Znaczy kapitan” i „Krążownik spod Somosierry”. To z nich moje pokolenie czerpało nie tylko wiedzę, i nie przede wszystkim wiedzę, ale jakieś przedziwnie entuzjastyczne przywiązanie do morza. Szkoły morskie były wtedy oblegane, a harcerze, jak przed wojną, śpiewali:
Morze, nasze morze, będziem
ciebie wiernie strzec. Mamy rozkaz cię utrzymać,
albo na dnie twoim lec, Albo na dnie, z honorem lec…
Obrona Westerplatte wpisuje się w historię obrony całego Wybrzeża i współtworzy legendę polskich związków z morzem. Fakt stał się legendą, a legenda
faktem.
Sklep z produktami patriotycznymi sprawdź tutaj.
